(Po)południe - czyli Istriańskie Pamiętniki

Dobro dośli!

Stojąc jeszcze w szerokim rozkroku pomiedzy sercem Istrii - Motovunem, a Warszawą, chciałem wrzucić małą zajawkę z kolejnej podróży. Bedzie więcej, dużo więcej, jak już się zagnieżdżę :)


...a to wcale nie takie łatwe, kiedy na przykład dom, w którym mieszkaliśmy, przywitał nas takim oto widokiem z salonu:


Co wcale nie znaczy, że było różowo "nontoper" ;) - pogoda nie rozpieszczała nas zupełnie. Pierwsze kontakty z Istria były raczej oschłe...


...i chłodne.


Mimo, że Poreć (czyli miejscowość "po sądziedzku") nawet przy niepogodzie zachwycała...


...a grupa rozpędzała czarne chmury, dobrym nastrojem...


No i faktycznie się udało...


Więc autor mógł spokojnie zamknąć dzień, delektując się miejscowym kompotem chmielowym oraz zachodzącym słońcem...

Ciao!

Komentarze:

20.06.2012, 12:59 :: 87.204.12.11
Pawel
Nooo mistrzu Yoda! Dobra sałata z tych szkoleń Jedi, to i basenik na Dagobah sie ma :)